piątek, 2 listopada 2012

Witajcie!



Witajcie!
Nauczony lekturą licznych blogów, które od czasu do czasu odwiedzam, wiem, że najpierw wypada się przywitać i powiedzieć o sobie słów kilka.

Zacznijmy od tego, że jestem rowerzystą. Oczywiście, jestem również kierowcą samochodu, ojcem, mężem i podatnikiem, ale blog swój założyłem z czystej pasji do rowerów właśnie.
Jakiś czas temu przesiadłem się na rower, traktując go stopniowo coraz częściej jako podstawowy środek lokomocji w moim mieście. W Krakowie, w którym mieszkam i pracuję, zawsze narzekałem na korki i potworne marnowanie czasu w sznurku samochodów mozolnie poruszających się do przodu. W sposób zupełnie bezproduktywny i niepotrzebny traciłem cenny czas i pieniądze. Na same tylko dojazdy do pracy wydawałem rocznie kwotę sześciu tysięcy złotych. Tak po prostu – kupują c paliwo i spalając je po drodze.  Pogarszało się zdrowie i kondycja. Zacząłem też tyć, niebezpiecznie zbliżając się do trzeciej cyferki na wadze, co przy moim wzroście nie przekraczającym 1,8 metra było już niebezpiecznie.
Z „nutką” zazdrości obserwowałem co rano rowerzystów mknących  do przodu, podczas gdy ja czekałem na kolejnym skrzyżowaniu lub kolejnym rondzie na jakiegoś kogoś, który sprawiłby, że mój ciężki, rodzinny  minivan potrafi latać. Ponieważ jednak samochody nie mają skrzydeł, ze staniem w korkach trzeba się pogodzić, lub… znaleźć alternatywę.
Codziennie po pracy, kiedy już wszyscy położyli się spać studiowałem liche i szczątkowe wówczas mapy ścieżek i dróg rowerowych, starając się znaleźć najbardziej optymalną dla siebie trasę dojazdu do pracy. Pojawiłem się też na kilku forach tematycznych, gdzie poznałem bardzo interesujących ludzi, którzy bardzo szybko zarazili mnie rowerową chorobą J.
Kupiłem rower i tak się zaczęło. Czytajcie moje wpisy a dowiecie się więcej. Obiecuję względną regularność zamieszczania postów. Wybaczcie wszelkie błędy – jestem początkującym blogerem i dopiero się uczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz