Witajcie!
Nauczony lekturą licznych blogów,
które od czasu do czasu odwiedzam, wiem, że najpierw wypada się przywitać i
powiedzieć o sobie słów kilka.
Zacznijmy od tego, że jestem
rowerzystą. Oczywiście, jestem również kierowcą samochodu, ojcem, mężem i
podatnikiem, ale blog swój założyłem z czystej pasji do rowerów właśnie.
Jakiś czas temu przesiadłem się
na rower, traktując go stopniowo coraz częściej jako podstawowy środek
lokomocji w moim mieście. W Krakowie, w którym mieszkam i pracuję, zawsze
narzekałem na korki i potworne marnowanie czasu w sznurku samochodów mozolnie
poruszających się do przodu. W sposób zupełnie bezproduktywny i niepotrzebny traciłem
cenny czas i pieniądze. Na same tylko dojazdy do pracy wydawałem rocznie kwotę
sześciu tysięcy złotych. Tak po prostu – kupują c paliwo i spalając je po
drodze. Pogarszało się zdrowie i
kondycja. Zacząłem też tyć, niebezpiecznie zbliżając się do trzeciej cyferki na
wadze, co przy moim wzroście nie przekraczającym 1,8 metra było już
niebezpiecznie.
Z „nutką” zazdrości obserwowałem
co rano rowerzystów mknących do przodu,
podczas gdy ja czekałem na kolejnym skrzyżowaniu lub kolejnym rondzie na
jakiegoś kogoś, który sprawiłby, że mój ciężki, rodzinny minivan potrafi latać. Ponieważ jednak
samochody nie mają skrzydeł, ze staniem w korkach trzeba się pogodzić, lub…
znaleźć alternatywę.
Codziennie po pracy, kiedy już
wszyscy położyli się spać studiowałem liche i szczątkowe wówczas mapy ścieżek i
dróg rowerowych, starając się znaleźć najbardziej optymalną dla siebie trasę
dojazdu do pracy. Pojawiłem się też na kilku forach tematycznych, gdzie
poznałem bardzo interesujących ludzi, którzy bardzo szybko zarazili mnie
rowerową chorobą J.
Kupiłem rower i tak się zaczęło.
Czytajcie moje wpisy a dowiecie się więcej. Obiecuję względną regularność
zamieszczania postów. Wybaczcie wszelkie błędy – jestem początkującym blogerem
i dopiero się uczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz